2007 – HARMONIA W MONTREUX

 PODZIEMIA WIELKIEGO ŚWIATA, CZYLI AKADEMICKA HARMONIA W MONTREUX

Akademicki Chór Uniwersytetu Śląskiego Harmonia działający pod przewodnictwem dr Izabelli Zieleckiej-Panek, miał przyjemność wzięcia udziału w tegorocznym 43 Festiwalu Chóralnym Montreux, który trwał od 10 do 14 kwietnia w Szwajcarii. Przygotowania rozpoczęły się wiele tygodni wcześniej, gdyż trudny i zróżnicowany program wymagał wielu godzin ciężkiej pracy wokalnej, oczywiście. Dzień po wielkiej wielkanocnej wyżerce i zadumie wszyscy chórzyści, tak jak koloniści z wielkimi plecakami, walizkami i śpiworami (no bo przecież wszystko może się przydać) wpakowali się do autokaru i wyruszyli po trofea, tym razem do Szwajcarii.

Szwajcaria to bardzo bogaty kraj, którego PKB jest nieporównywalnie większy niż wszystkich innych europejskich państw. Poza tym wszyscy jej obywatele znają cztery języki obce, jednym słowem tym to dobrze. Takie mniej więcej było nasze wyobrażenie o najbogatszym dalszym sąsiedzie naszej ojczyzny. Nie wszystko jednak znalazło swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości. Szwajcaria okazała się być rzeczywiście bardzo ładnym miejscem na ziemi, które warto choć w małej jej części poznać. Powiedziałabym, iż jest ona połączeniem Walii z Włochami. Z Walią kojarzy się połączenie gór z wodą, z Włochami zaś urocze okiennice znajdujące się we wszystkich oknach szwajcarskich domów. Ku mojemu zdziwieniu okazało się jednak, iż jej mieszkańcy wcale nie potrafią mówić czterema językami. Część Szwajcarii, w której spędziliśmy parę dni, była częścią francuskojęzyczną i trudno było porozumieć się w języku angielskim czy niemieckim. No cóż, nie wszyscy są doskonali, chciałabym jednak, aby Polska choć w malutkiej części była tak niedoskonała jak Szwajcaria.
Montreux, miasto, w którym odbywał się Międzynarodowy Festiwal Chóralny – znajduje się nad Jeziorem Genewskim w południowo-zachodniej części Szwajcarii. Dzięki pięknemu położeniu i śródziemnomorskiemu klimatowi jest to najszlachetniejszy i najczęściej odwiedzany kurort francuskojęzycznej części Szwajcarii. Miasto rozciąga się od wybrzeża po zielone wzgórza pokryte winnicami. Uprawa winorośli cieszy się tutaj długą tradycją a winne krzewy pokrywają strome zbocza opadając ku tafli jeziora.

Dzięki parodniowemu pobytowi w Montreux mieliśmy okazję nie tylko śpiewać wśród najlepszych chórów z całego świata, ale również mogliśmy poznać ten piękny, bogaty, nie znający wojen kraj słynący z międzynarodowych festiwali, historycznej architektury i wielu turystycznych atrakcji. Jedną z nich jest XIII-wieczny Zamek Chillon, który jest jednym z najlepiej zachowanych średniowiecznych zamków w Europie i który niewątpliwie należy do największych atrakcji tej części Szwajcarii.
Na własne nogi poznaliśmy promenadę nad Jeziorem Genewskim, opatrzoną przepięknymi kompozycjami tulipanów, cyprysów, palm kokosowych i innych… Podczas wędrówki pięknie zadbanym deptakiem towarzyszyły nam figury ekologicznych muzyków oraz zapach wody Jeziora Genewskiego.
Konkurs miał miejsce w Teatrze Vevey, podczas gdy rozdanie nagród i koncert galowy odbył się w prestiżowym, łączącym prostotę i wyrafinowaną elegancję Audytorium Strawińskiego. Uczestnictwo w ww. festiwalu było niezapomnianą okazją spotkania i śpiewania wśród wielu znakomitych chórów z całego świata. W tym roku międzynarodowe jury za najlepszych uznało filipiński chór „Imusicapella”. Harmonia, wraz z Belgią, Norwegią i Włochami, została oceniona jako chór dobry i z wysokim wynikiem „bien” wróciła do Cieszyna, by przygotowywać się do kolejnych koncertów i konkursów.

Teatr i audytorium nie były oczywiście jedynymi miejscami, w których śpiewaliśmy. Ludzie bezpośrednio związani z muzyką cierpią na jedną przypadłość: śpiewają wszędzie. Tak też stało się w Szwajcarii, a właściwie jeszcze w Polsce, gdyż podróż upłynęła nam m.in. na muzykowaniu przy dźwiękach akordeonu i gitary. Jednym słowem:śpiewaliśmy gdzie się tylko dało -nagrywaliśmy audycję dla szwajcarskiej stacji radiowej „Chablais”, w zwiedzanych kościołach i Zamku Chillon sprawdzaliśmy akustykę ich wnętrz, mieliśmy również okazję śpiewać nie do kotleta a do sera w fabryce szwajcarskiego sera Gruyere. Próby mieliśmy również w miejscu naszego zakwaterowania, tj. w schronie przeciwlotniczym (w schrony takie wyposażona jest cała Szwajcaria). Podziemne wnętrza takiego schronu to coś w stylu „nie własne, ale ciasne”. Małe pokoiki wypełnione po brzegi trzypiętrowymi łóżkami, koedukacyjny kompleks sanitarny, jadalnia i dobrze wyposażona kuchnia z ogromnymi chochlami i tasakami, choć zdają się być nawet niebezpieczne…niewątpliwie jednoczą ludzi.

Pobyt w Szwajcarii był świetną okazją zaśpiewania w szeregach najlepszych światowych chórów oraz możliwością poznania podziemnych i nadziemnych zakątków francuskojęzycznej części tego kraju. Warto było poświęcić wiele godzin prób, aby znaleźć się w takim miejscu, poczuć klimat wielkiego świata i z bagażem cudownych wspomnień wrócić do ojczystych stron. Wniosek ze szwajcarskiej przygody jest jeden, może banalny ale jakże wymowny: muzyka nie zna granic!

Anna Trzcionka