2012 – Busan Choral Festival & Competition, Korea

HARMONIA NA BUSAN CHORAL FESTIWAL & COMPETITION 2012

KORRRREEEAAAA I KIM CHI!!!

12 listopada
Naszą podróż rozpoczęliśmy wczesnym rankiem. O godzinie 4.30 wyruszyliśmy autokarem na lotnisko im. Fryderyka Chopina w Warszawie. Przez Amsterdam do Seoulu…

13 listopada
Po tak długiej podróży dotarliśmy do celu! Korea Południowa!
Z niecierpliwością czekała na nas nasza pilotka Minhwa wraz z Mr G – kierowcą naszego autokaru. Podróż rozpoczęliśmy od naszej interpretacji przeboju koreańskiego wokalisty „Gangnam Style”. Wystrój naszego pojazdu był niczym wyjęty z teledysku… Wszystkim nam dotkliwie udzieliła się zmiana czasu. Po pięciu godzinach dotarliśmy do Dream Presbyterian Church w Gunsan, gdzie miał się odbyć pierwszy koncert naszego tournee i… od razu zaskoczenie. W całej miejscowości, sali koncertowej, wisiały ogromne banery reklamujące koncert chóru „Harmonia” z Polski. Okazało się, że nasz koncert jest ważnym wydarzeniem kulturalnym tej miejscowości liczącej blisko 3 miliony mieszkańców!
Zmuszeni byliśmy zapomnieć o zmęczeniu – przed nami koncert składający się z 3 części: sakralnej, ludowej oraz show. W przerwach między częściami chóralnymi Dyrektor Instytutu Muzyki w Cieszynie prof. UŚ Michał Korzistka przybliżał publiczności twórczość kompozytorów polskich. Słuchacze byli oszołomieni! Zarówno nasz występ jak i Michała Korzistki nagrodzono owacjami na stojąco. Po koncercie wykonawcy zostali oblężeni przez zachwyconą publiczność: pamiątkowe zdjęcia, autografy… Harmonia – gwiazda Korei Południowej.
Zmęczeni, lecz szczęśliwi wyruszyliśmy w kolejną pięciogodzinną podróż do Busan – drugiego co do wielkości mista Południowej Korei.

14 listopada
Pierwsze śniadanie – zupa rybna o zapachu gotujących się owoców morza. Oszałamiająca…
Wyjazd do Busan Cultural Center. Pogoda dopisała. Busan w słońcu wyglądało olśniewająco: specyficzna azjatycka, drapaczowa architektura, największy w Azji targ rybny, największy port… i złotojesienne pejzaże. Cudownie!
Centrum Kultury swoimi rozmiarami (cztery olbrzymie budynki z przeznaczeniem na krzewienie kultury usytuowane na wzgórzu) przerosły nasze wyobrażenia o zainteresowaniu kulturą muzyczną w tym kraju. Po krótkiej próbie akustycznej przygotowaliśmy się do Gali otwierającej festiwal. Każdy chór w 2-3 minuty prezentował kulturę muzyczną swojego kraju w największej z sal koncertowych, przy pełnej dwutysięcznej widowni, przy blasku fleszy aparatów, kamer telewizyjnych mikrofonów radiowych. W Busan ten festiwal to olbrzymie wydarzenie…
Stało się… W końcu zakosztowaliśmy specjałów koreańskiej kuchni. Niektóre potrawy były niestety nazbyt orientalne (pędraki, robaki, surowe kałamarnice, półsurowe ośmiornice, wodorosty itp.) dla naszych żołądków.
Po tak zacnym posiłku udaliśmy się na koncert chóru „Incheon City Chorale” pod batutą Yoon Halk-won`a, który przez swój perfekcjonizm i ogromne poczucie humoru wywarł na nas potężne wrażenie. Okazało się, że Koreańczycy kochają muzykę chóralną, a koreańskie chóry przygotowują prawdziwe show pełne dowcipu, ciekawych strojów, choreografii. Nie dziwią nas już tłumy na koncertach chóralnych…

15 listopada
Nadszedł pierwszy dzień konkursu. Emocje rosły z minuty na minutę, a fakt że zewsząd rozbrzmiewały wyjątkowo piękne głosy o niebywałej precyzji i profesjonalizmie jakoś nam nie pomagał. Jednak po kilku słowach Pani Dyrygent dostaliśmy nowych sił i trochę więcej pewności siebie, a po naszym okrzyku bojowym „KORRRREEAAA” już wszyscy byli gotowi do „walki”.
Pełni pozytywnych emocji doznaliśmy kolejnego zaszczytu: znowu kulinarne koreańskie specjały… Powoli każdy rozglądał się za Mc Donaldem.
Nasz czas w Busan wypełniony muzycznie całkowicie. Po przesłuchaniach konkursowych przygotowywaliśmy się na Koncert Galowy – wszystkie miejsca sprzedane, telewizja, dziennikarze, wywiady… Ogromna publiczność i jej pozytywne emocje udzielały się nam. Wystapiły tylko chóry z Filipin, Malezji, Singapuru i… Harmonia z Polski.
Wyczerpani wróciliśmy do hotelu.

16 listopada
Po śniadaniu – zupa rybna i mandarynki z ryżem – jak zwykle udaliśmy się na kolejną próbę. Ku naszemu zdziwieniu do sali naszej próby weszła grupka miłych i uśmiechniętych Koreanek, członkiń „chóru rozweselającego”, który miał za zadanie wspierać nas oraz gorąco trzymać za nas kciuki podczas przesłuchań konkursowych. Po tak miłym akcencie na początek dnia skupialiśmy się już tylko na II etapie konkursu. Piękno cieszyńskich strojów ludowych oraz ludowa nuta, dla nich egzotyczna, były naszą wielką zaletą. Dzięki naszej kochanej przewodniczce Minhwie, jako jedyny zespół, dostaliśmy wielką garderobę, gdzie mogliśmy zostawić nasze spore kostiumy, a dziewczyny mogły oddać się rozkoszy robienia makijaży do strojów ludowych, aby tym samym powalić wszystkich na kolana, nawet męską część naszego chóru. Rzecz to wyjątkowa, ponieważ Koreańczycy nie widzą potrzeby organizowania garderoby dla wykonawców. I dziewczyny i chłopaki musieli wyglądać „scenicznie”: puder, podkład, a nawet róż nie ominął twarzy dzięki Madzi, która uczyniła z naszych panów prawdziwe „sceniczne lwy”. Reakcje Koreańczyków na nasz wygląd były przeurocze.
Po konkursie ile sił w nogach udaliśmy się na kolejny koncert… 2-3 koncerty dziennie to norma. Tym razem mieliśmy zaszczyt wystąpić dla uczniów Busan High School. Po tym koncercie wiedzieliśmy, że to właśnie teraz skończył się czas naszej ciężkiej pracy i mogliśmy już poświecić się chociaż namiastce poznania tutejszej kultury.

17 listopada
Ten dzień był dla nasz szczególny. Mieliśmy poznać tajemnicę festiwalu – wyniki. Ale wcześniej czekał nas jeszcze dzień pełen niespodzianek. Minhwa i Mr G, urządzili nam wycieczkę. Podziwialiśmy ogromne wieżowce z lądowiskami dla helikopterów, monumentalne mosty, wiadukty, wielopasowe autostrady wiodące morzem. Krótko mówiąc świat z betonu i szkła był dla nas na wyciągnięcie ręki.
Morze Japońskie też było bardzo czarujące. Swoimi walorami skusiło nawet członka naszego chóru. Kamil poczuł klimat plaży i mimo niskiej temperatury skąpał się w wodach morza. Jak stwierdził „opłacało się” mimo tego, że resztę dnia spędził bez bielizny i z zamarzniętym nosem.
Kolejnym punktem naszej wycieczki było największe na świecie centrum handlowe – SHINSEGAE. Faktem jest, że całe miasto stwarzało wrażenie największego na świecie, ale ten budynek rzeczywiście jest największym centrum handlowym na świecie. Siedemnaście pięter i mnóstwo segmentów zafascynowało nas.
Po tak miłym dniu udaliśmy się na Galę Finałową. Oczywiście emocje sięgały zenitu… Duża ilość fotoreporterów i telewizji jeszcze je potęgowała. W końcu z ust prowadzącej padły te magiczne słowa: Trzecia nagroda dla Polski!!!
Niedowierzanie, wzruszenie i wielka euforia. Z czasem doszło do nas, że jesteśmy trzecim najlepszym chórem wśród tak znaczących konkurentów z całego świata. Wieczorem wspólnie „celebrowaliśmy” nasz sukces.

18 listopada
Dzień zasłużonego relaksu. Fascynująca Świątynia Bomeosa – buddyjska. Na terenie tej świątyni przyglądaliśmy się rytuałom jakie towarzyszą tej religii. Piotrek i Konstancja wczuli się w rolę buddyjskich wiernych…. Klif – wspaniałe widoki i bliskość natury w tym miejscu były doskonałą odskocznią po stresujących dniach. Widok na morze i stromy klif robiło wrażenie. Kolejnym punktem – Busan Tower. Odważni mogli wejść na sam szczyt 120 metrowej wieży i podziwiać całą koreańską panoramę miasta Busan. Dla reszty pozostały zdjęcia i filmy. W wieży znajdowało się interesujące muzeum instrumentów muzycznych z całego świata: na pierwszym piętrze tylko eksponaty do podziwiania, a drugim możliwość zagrania na wszystkim. Pan Dyrektor nie omieszkał sprawdzić instrumentu klawiszowego napędzanego własnymi nogami. Od razu widać, że grupa polskich muzyków wpadła do muzeum instrumentów. Tak! Jesteśmy specyficzną grupą.

19 listopada
Tego dnia odwiedziliśmy największy na świecie targ owoców morza i ryb – Jagalchi. Specyficzny zapach nie zachęcał do podziwiania tego miejsca, ale to co tam zobaczyliśmy na zawsze pozostanie w naszej pamięci. Ogromne kontenery pełne ryb różnego rodzaju, kalmarów, małży, węgorzy i innych stworzeń morskiego świata, których nawet nie potrafimy nazwać. Ich kolory, kształty i rozmiary zaskoczyły każdego. Zobaczyliśmy olbrzymi targ, który ciągnął się przez dwa kilometry wąskich uliczek pełnych straganów, ludzi i samochodów przedzierających się przez tłum. Świadomi że dzień się kończy i nasz wspaniały wyjazd również, wydaliśmy resztę tysięcy wonów na pamiątki i wróciliśmy do hotelu, gdzie urządziliśmy skromne pożegnanie dla naszej  Minhwe, która tak wiele dobrego dla nas zrobiła. Przygotowała dla nas również tradycyjny tort ryżowy, który serwuje się w Korei tylko w wyjątkowych okolicznościach. Bardzo kolorowy, ale dla Europejczyków, niestety, niesmaczny.

20 listopada
Zastraszające tempo naszej podróży sprawiło, że dzień był od samego początku napięty. Mr G. pokazał nam, Polakom, jak się jeździ w Korei. W Seulu znaleźliśmy się dosłownie w mgnieniu oka. Odprawa, paszporty, poczekalnia, znów paszporty, czyli wszystko to co towarzyszy podróżowaniu samolotem. Po tych wszystkich procedurach polecieliśmy do Amsterdamu. W czasie lotu personel proponował nam koreańskie specjały jednak w naszych marzeniach było miejsce już tylko dla pierogów i schabowego.

21 listopada
Z Amsterdamu późną nocą ruszyliśmy do ojczyzny. Po tak długiej nieobecności każdy z nas trochę zatęsknił. Z Warszawy ruszyliśmy do naszego cichego i spokojnego Cieszyna…
Mistrzostwa Świata w Muzyce Chóralnej były dla nas ogromnym przeżyciem. Każdy zespół był świetny i było dla nas zaszczytem wystąpić wspólnie z chórami z Chin, Indonezji, Korei czy Filipin. Żegnaj Korrreeeo, żegnajcie kałamarnice. Będziemy tęsknić i obiecujemy, że to nie koniec naszych światowych podbojów.

Małgorzata Gembala
Szymon Staniszewski
Marek Anton

Przejdź do galerii zdjęć
Fot. Tomasz Stolz